Hostele są świetną formą niskobudżetowego spędzania nocy, kiedy akurat znajdujemy się w mieście lub mamy do niego niedaleko. Są jednak sytuacje, w który od najbliższego miasta dzielą nas dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów. W górach możemy jeszcze zwykle trafić na schroniska górskie – odpowiedniki hostele, położone jednak daleko od miasta, często przy szczytach i szlakach górskich. Ale co zrobić jeśli żadnej takie placówki nie ma w pobliżu? Wtedy jedyną często opcją, która zostaje jest stary, wypróbowany namiot. Nie jest to co prawda sprzęt na miarę dwudziestego pierwszego wieku, ale doskonale spełnia swoje zadania, a w miarę upływu lat wynalazek ten jest coraz mniej przemakalny, coraz bardziej odporny na wiatr i posiada coraz stabilniejszą konstrukcję. Namiot można zabrać praktycznie wszędzie ze sobą, bo nie stanowi on aż takiego ciężaru i po złożeniu staje się niesamowicie mobilny. W przypadku, gdy i namiotu zabraknie, jedyne co nam pozostaje to rozłożyć karimatę i śpiwór pod gołym niebem i podziwiać gwiazdy. Trzeba żyć nadzieją, że tej akurat nocy nie będzie padało, a poranna rosa obejdzie się z nami niezwykle łagodnie.